Janowiec nad Wisłą dawniej i dziś - jest to fotoblog Janowca jakiego dotąd nie znaliście, utworzony ze zdjęć przez Was przysyłanych. Zapraszam serdecznie w odwiedziny i do komentowania. Pozdrawiam.

HISTORIA

środa, 15 stycznia 2014

CZ. III

Po odbudowaniu zamku bawił w nim dłuższy czas w 1670 r. Michał Korybut Wiśniowiecki i stąd wyjechał do historycznego Gołębia, gdzie szlachta zawiązała konfederację w jego obronie.
Dużo chluby mieszkankom janowieckiego zamku przyniosła córka Jerzego Lubomirskiego i jego pierwszej żony Ligęzianki, Krystyna, późniejsza hetmanowa Potocka. Franciszka Krasińska pisze, że dobrych jej uczynków ani wyliczyć można.
Była przytem bardzo piękna i uzdolniona " a Bogu wszystkie te poświęcając zdolności, kościoły Jego zdobiła, o Nim i świętych Jego wiersze składała i śpiewała ".

     Jerzy Sebastian Lubomirski    

Jerzy Sebastian Lubomirski

 Krystyna Lubomirska

                                             Krystyna Lubomirska                                               

Franciszka Krasińska zamieszkała w zamku janowieckim w wysokiej wieży narożnej, w pokoiku, który najwięcej się zachował i częściowo jest odrestaurowany, a w najbliższym czasie do pierwotnego stanu zostanie doprowadzony.
Był to poprzednio gabinecik owej Zofji Firlejowej, zacnej wojewodziny lubelskiej, a jedynej spadkobierczyni olbrzymiej fortuny Bonarów, Żupników wielickich.
Nad jej to grobem śpiewał Kochanowski :
"Tu róże, tu fijołki, tu mieccie leliją
  Ten marmur świętobliwy zamyka Zophiją
  Zophiją Bonarównę, której żywot święty
  Godzien, aby wszem paniom za przykład był wzięty".

"Są w nim, pisze sama Krasińska, okna na trzy strony, z każdego czarujący widok, w jednem najczęściej siedzę, bo mnie nad wszelki wyraz i ta perspektywa i ten wrastający pałacyk (zwierzyniec p.a) zajmuje".
Na ścianach jest Olimp. "Wenery mu dotąd brakowało, teraz ją posiada, powiedział grzecznie książe Marcin, gdy mnie tu wprowadził".

Franciszka Krasińska

Franciszka Krasińska

poniedziałek, 15 lipca 2013

CZ. II

ZAMEK

zamek w Janowcu

Na wyniosłem, wapiennym wzgórzu, usypanem rumowiskiem, stromo nad doliną, stanowiącą niegdyś koryto Wisły, rozpiera się dumnie, jeden z największych, a bodaj i najpiękniejszych zamków w Polsce.
Jeszcze dziś potężne ruiny świadczą o jego przeszłości, jeżeli nie złotemi zgłoskami pisanej, to w każdym razie ważnej karcie w Historji Polski.
Gościł on królów, królewiczów i książąt wszelkiego rodzaju.
Wielka cnota szeptała tu modlitwy w cichych pokoikach, i rozpasana rozpusta hasała po olbrzymich salach, gajach i parkach.
Potężnym był, bo potężnym był ród Firlejów, który go wzniósł.
Piotr Firlej, kasztelan Wiślicki, w r.1537 przystąpił do budowy  tego kolosu o 7-iu salach, 98-u pokojach i rotundowej kaplicy.
Potrzeba było tysięcy rąk i kroci pieniędzy.
Ale pod ręką byli poddani janowieccy, a królowa Bona, słynna w przysłowiu "stroi baba Firlejów", o której Krasicki pisze : " Co się przy pańskich dworach dość zwyczajnie dzieje - tym, co zdarła od drugich, stroiła Firleje", - musiała dobrze zasilać kiesę Firlejów.
Musiał to być zarazem i zamek obronny, o czem świadczy fossa, strzelnice w narożnych basztach, oraz dokument Andrzeja Firleja, w którym odpowiedni ustęp brzmi : " Gdyby tez od nieprzijaciela iakieo naszeo na nasz albo pothomki nasze iaka trwoga albo niebespieczeństwo kiedy przydzie thedy za obwieszczeniem o thim pierwei przesz nasz albo urzędnika naszeo zamkoweo urzędowi Mieiskieu wsisczij obywathelie Mieszczy żadneo niewymując skoroby we dzwonek wthury na dalei trzeci rasz na Zamku naszim Janowieckim stawić i thim zamku bronić"...
Zamek nie posiadał jednolitego stylu, posiadał on jednak w ornamentacjach wewnętrznych i częściowo zewnętrznych wykwintny renesans.
To jest zupełnie zrozumiałe, gdyż przechodził różne koleje i różnych właścicieli, którzy albo zabiegali o podniesienie jego przepychu, albo wywozili z niego co cenniejsze.
Imponujące są narożne baszty.
Najpiękniejsze jednak sale i komnaty mieściły się w południowym skrzydle od Wisły.
Szczególnie środkowa sala, wysunięta przed fasadę zamku budzi zachwyt swym obszarem i oknami sklepionemi półkulisto.
Cały dziedziniec, podobnie, jak w zamku wawelskim, otoczony był krużgankami.
Fantastyczne rzeczy opowiada miejscowa ludność o głębokości stumetrowej studni na dziedzińcu i połączeniu jej tunelowem z wybrzeżem Wisły, a do którego rozmaici poszukiwacze złota chcą się koniecznie dostać.

Musiał zamek ten być pięknym i obszernym, skoro gościł tak znakomite osobistości.
Opowiadają, że gdy król Zygmunt I miał przybyć na zamek w odwiedziny do Jana Firleja, ucztę dla niego sposobił kuchmistrz z 400-u kuchcikami ; kuchmistrz taki był ostry dla kuchcików, że ci, powodowani chęcią zemsty, upiekli kucharza na rożnie i w obawie kary uciekli za Wisłę, gdzie jurysdykcja janowiecka już nie obowiązywała.
Uczty dla króla nie miał kto gotować ; musiano wdać się przez Wisłę w układy z kuchcikami i, za darowaniem wszelkiej kary, sprowadzono ich na zamek.
W 1591 r. spędził kilka dni na zamku król Zygmunt III.
Pamiętnym dla całej ówczesnej Polski był dzień 4 października 1606 r, kiedy to pod zamkiem janowieckim stanął z wojskiem dumny marszałek i przeciwnik króla Mikołaj Zebrzydowski.
Namówiony przez senatorów zawzięty rokoszanin przy blaskach pochodni pochylił kornie głowę i całując rękę królewską, wyrzekł te znamienne słowa : " Tego Boga, przed którego sądem stanąć miałem, gdym się przed chwilą do boju gotował, biorę za świadka, że wszystko, com czynił, czyniłem z chęci dobra publicznego, obiecuję wiarę, w silnej nadziei, że W.K.M. do żądania narodu przychylić się raczysz".
Król do żądania narodu przychylić się nie raczył, a dworem królewskim owładnęła manja prześladowcza, kładąc kres złotym czasom zygmuntowskim.

MIKOŁAJ ZEBRZYDOWSKI

Mikołaj Zebrzydowski

W 50 lat później znowu zagrzmiały surmy bojowe, szwedzi zalali kraj, a w dniu 7 lutego 1656 r. zburzyli i ograbili zamek janowiecki.?

poniedziałek, 24 czerwca 2013

CZ.I

 HERB JANOWCA

Janowiec dawniej

JANOWIEC

Obecna osada, a ruchliwe ongiś miasteczko, Janowiec, położone jest nad Wisłą na peryferyi powiatu Kozienickiego,(obecnie Puławskiego) w odległości 3 kilometrów od Kazimierza, 12-tu od Puław, 20-tu od Zwolenia, 50-ciu od Radomia i 130 od Warszawy i stanowiło węzeł komunikacyjny Puławy-Kraków i Radom-Lublin, był tu bowiem przewóz przez Wisłę, za który miasto Janowiec pobierało opłaty i mostowe. Od opłat tych podróżujący zwolnieni zostali za czasów dziedzica Janowca Mikołaja Janowskiego w r.1461.
Pierwsza nazwa Janowca,według kronikarza Długosza, brzmiała "Serokomla" od nazwy herbu Syrokomla, przysługującego dziedzicowi wsi parafjalnej Mikołajowi Janowskiemu, od późniejszych zaś właścicieli tejże wsi przeszła ona w posiadanie Firlejów, herbu Lewarth z Dąbrowicy.
Jako miasteczko zawdzięcza ono swe istnienie i rozwój możnemu rodowi Firlejów.
Piotr Firlej bowiem, kasztelan Wiślicki i dziedzic Dąbrowicy i Kocka, starosta Radomski, otrzymał od króla Zygmunta I w 1537 r.przywilej na założenie miasta z nazwą Janowiec i herbem "wieże na skalie z lewiarthy dwiema".
Miasto otrzymało prawo niemieckie, magdeburskie, oraz przywilej na trzy jarmarki i targi we czwartki.

                     ZYGMUNT I                  

   Zygmunt I Stary   

            Zygmunt August          

            Zygmunt August         

W 1566 r. Zygmunt August, na prośbę Andrzeja Firleja z Dąbrowicy, wojewodzica ruskiego, rozszerza przywilej jarmarków, a w 1580 r. Jan Firlej, kasztelan lubelski, wydaje szczegółowe prawa i przepisy, normujące stosunek ludności do właścicieli zamku.

  ANDRZEJ FIRLEJ                       JAN FIRLEJ     

            Andrzej Firlej                                    Jan Firlej     

 Przywileje i obowiązki ich wzajemne oparte są jak z dokumentów wynika, na pańszczyźnie, ale zarazem i na znacznych przywilejach i korzyściach materjalnych rady miejskiej na czele z burmistrzem i wójtem oraz cechów.
 Starszyzna miejska (rada)miała prawo w sprawach mniejszej wagi i administracyjnych , referowania wyroków, ściągania opłat, któremi w połowie dzielono się z właścicielami zamku, a od których apelacji nie było.
 Należy zaznaczyć, że przy zawieraniu i spisywaniu tych umów między właścicielami zamku a przedstawicielami miasta, figuruje na dokumencie między innemi jako świadek nieśmiertelny nasz wieszcz Jan Kochanowski z Czarnolasu.

Od Firlejów przeszedł Janowiec na krótko w posiadanie Dulskich, a następnie Tarłów, od Tarłów zaś herbu Topór przez Barbarę Tarłów I-o voto Daniłowiczową , 2-o voto żonę Jerzego Lubomirskiego, marszałka koronnego, hetmana polskiego, - do rodziny książąt Lubomirskich.
 Jerzy Lubomirski w 1655 r. nie tylko potwierdza dawne przywileje Firlejów dla Janowca, ale i nowe nadaje.
 10-go czerwca 1732 r. król August II w Warszawie jeszcze rozszerza przywileje jarmarków w Janowcu.
 Był to ostatni odruch ożywienia miasteczka.

August II

August II Mocny

Punkt kulminacyjny rozwoju osiągnęło ono za czasów Andrzeja i Jana Firlejów.
 Z upadkiem tego rodu i miasteczko zamierało.
 Ożywiło się za czasów Tarłów i Jerzego Lubomirskiego.

Jerzy Lubomirski

Jerzy Henryk Lubomirski
 

Ostatecznie zaś, po przegranym sporze w latach 1812-1813 z dziedzicami zamku o pastwiska i wolny wrąb, oraz po rozebraniu ratusza około 1820 r. przez właścicieli zamku, zeszło do cichej i biednej osady, zamkniętej dla życia miejskiego, a dostępnej tylko dla wycieczek i miłośników przeszłości, gdyż tytuł i przywilej miasta utracony został w 1869 r.

O autorze
Tagi